„Książki Piekary łączą w sobie mieszankę uczuć: od namiętności po cierpienie Uwielbiam go za to!”

-Izka

RSS
Login
Hasło

Zapamiętaj mnie
Kliknij tu by się zarejestrować
Zapominałeś hasła?
Szukaj:
Odwiedź WwW.AnkurThakur.iN więcej na Addons
Zobacz temat
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
RPG "MROCZNE MIASTO"
Foximus
Mroczne Miasto


Rozdział 1
Posłańcy złych wieści.


Miasteczko Guben leży przy granicy z Polską, jest to nie duże strażnicze miasteczko ogrodzone starym drewnianym murem obronnym, jednak czasy jego świetności ma już za sobą. Dziś chroni mieszkańców jedynie przed wiatrem.
W centrum miasteczka znajduje się niewielka siedziba lokalnych inkwizytorów. Życie płynie tu spokojnie swoim własnym rytmem nieprzerwanie od wieków.
Wszystko to miało się zmienić, a zwiastunem tego byli nieznajomi dobijający się do bram miasta.

"Narcyz", Gniewomir, Cortez, Gerhard, Dominic


Zbliżacie się do waszego celu, wędrujecie już od wielu dni. Miasto Guben z daleka wygląda jak ruina, stary drewniany niszczejący i dziurawy mór ledwo opierał się powiewowi wiatru.
Wasze konie brodzą w błocie, gdyż droga do miasta rozmokła po ostatnich ulewach.
Na czele wyprawy jadą, ksiądz dumnie wypinający pierś niczym wytrawny dowódca wojsk, za nim jedzie na pięknych koniach wysoce urodzeni. Na końcu jadą słudzy, dostojnych panów, chodź ich wygląd w niczym nie przypomina giermków a raczej wojowników.

Ksiądz Bartek ze stolicy otrzymał pewnego dnia polecenie, zbadania plotek, które głosiły, iż miasteczko Coschen zostało opanowane przez demoniczne siły, które przemieniły mieszkańców w swe sługi. Otrzymał on Papieski dokument uprawniający go do zwierzchności nad inkwizytorami z Guben, miasteczka leżącego niedaleko przeklętej osady.
Na wyprawę zabrał on ze sobą dwóch szlachciców, z którymi przeżył nie jedna huczną imprezę. A oni zabrali ze sobą dwóch giermków, którzy mieli im służyć, tylko czy na pewno...

Stoicie przed bramą do miasta, która jest zamknięta, słyszycie głosy, jednak nikt nie otwiera...

Skalpel, Victus


Dwaj wędrowni mnisi przemierzają dziedziniec Guben, szukając gospody, w której mają zamiar odpocząć po długiej podróży. Twarze ich skrywają głębokie kaptury ukrywające ich prawdziwe oblicze. Kim są i czego chcą nikt nie wie i nikt z mieszkańców nie ma na tyle odwagi by pytać?
Idąc w kierunki gospody przechodzicie niedaleko bramy miasta, zauważacie ze strażnik zniknął, a ktoś po drugiej stronie dobija się do wrót.
Przystaje cię na chwile i wbijacie wzrok w bramę.


Nicolas, Raven, "Lucyfer"


Gaben to wasze miasto odkąd pamiętacie, wiecie ze w tym mieście sprawuje cię władze absolutna tylko wy i nikt inny. Jest wam z tym dobrze oddaleni od zgiełku wielkich miast żyjecie nie niepokojeni przez władze Świętego Oficjum, które mogłoby się wydawać o was zapomniało. Zdajecie sobie sprawę ze niektóre wasze przyzwyczajenia dalekie są od wzoru cnót inkwizytorskiego fachu jednak nie bardzo wam to przeszkadza. Nawet przezwisko jednego z inkwizytorów "Lucyfer" nie było by mile widziane w ziemi świętej.
Siedzicie sobie w komnacie, w której spożywacie suty posiłek, gdy niespodziewanie wpada strażnik rzuca się na kolana cały czerwony z wysiłku.
- Zacni Panowie raczą wybaczyć, ze przerywam w posiłku, ale mam ważną wiadomość.
Nie zwracając uwagi czy daliście mu zgodne by kontynuował, mówił dalej.
-Jacyś jeźdźcy dobijają się do bramy, nie wyglądają na biednych, prowadzi ich księżulek. Mógłbym przysiądź ze są uzbrojeni a już na pewno przybywają ze stolicy sądząc po ich ozdobach na siodłach.
Skończył mówić wpatrzony w was wzrokiem i z otwartą gębą, czekał na wasze rozkazy.

Podpowiedzi


"Narcyz", Gniewomir, Cortez, Gerhard, Dominic - Możecie opisać odczucia, jakie wam towarzyszyły podczas wyprawy, wasz stosunek do waszych towarzyszy. Dobrze gdybyście mniej więcej mieli wspólną wersje waszych poczynań, chociaż nie narzucam wam tego gdyż każda postać może robić, co się jej podoba a nie iść za ogółem. Jeśli chodzi o małą podpowiedz jak możecie wejść do miasta to a) Grzecznie poprosić ludzi za bramą(mnichów), b) Nabluzgać, naubliżać i kazać otworzyć bramę!, c) Poczekać na przybycie strażnika, d) znaleźć inny sposób.
Odpisze jako pierwszy, będzie cie mogli zobaczyć, na czym to polega.


Skalpel, Victus - Możecie otworzyć bramę i porozmawiać z towarzyszami za nią. Jak dobrze poprowadzicie rozmowę to możliwe ze wcielą was do drużyny. Możecie również olać sprawę i iść do gospody opić się lub wynająć pokój. Możecie wiele innych spraw wszystko zależy od was. To skąd przybyliście i co robicie w mieście pozostawiam waszej inwencji twórczej kreujcie swoje postacie.
Możecie się naradzać poza forum, co do wspólnych za pomocą maili bądź, PW co będziecie robić, bo dobrze by było gdyby wasze odpowiedzi były dość zgodne. Dziwnie by wyglądało gdyby jeden otwierał bramę a drugi poszedł sobie spać do gospody, rozumiecie mam nadzieje, o co mi chodzi.

Nicolas, Raven, "Lucyfer" - No panowie a co mam dla was, ano sprawa wygląda tak ze usnuliście sobie gniazdko, które może popsuć wysłannik ze stolicy ta wiadomość raczej nie powinna wam się spodobać, ale mogę się mylić i chcecie by ksiądz dowodził inkwizytorami. Pytanie teraz jest takie co zrobicie, czy pójdziecie ich przywitać przy bramie czy tez ich nie wpuścicie do miasta, bądź tez wpuścicie i wyrzniecie w pień ale mogło by się to nie spodobać władzy kościelnej.
Możecie opisać, co czujecie jak się ze sobą porozumiewacie w tej kwestii, co odpowiadacie
strażnikowi itd.


POWODZENIA

Wyznawca Rathmy Siewca Grozy
Co Ma Być To Będzie! Niebo i Tak Znajde Wszędzie!


uni114.ogame.pl/cdn/img/invitebanner.png
 
www.jpiekara.tk e-mail
Foximus
Dominic

Psia mać, co mnie podkusiłoby brać tą robotę - powiedziałem do siebie, kiedy mój koń broczył w błocie po kostki próbując dogonić towarzyszy. Dotarliśmy do wrót jakiegoś zaniedbanego miasteczka, obrazu wiedziałem ze nie zdobędę tu nic cennego. Jedyna myśl, która trzymała mnie przy tej zgrai bogackich idiotów była nadzieja ze zapłata za robotę będzie hojna. Jeśli jednak nie będzie tak hojna jak oczekuje zawsze mogę ich wszystkich zabić i zabrać, co mi się należy, pomyślałem.
Staliśmy przed zamkniętą bramą już dobrą chwile i nic się nie działo.
Zeskoczyłem z konia, nie zwracając uwagi na towarzyszy podszedłem do wrót zastukałem trzy razy pięścią.
- Otwierać! Nie będę tu gnił całą wieczność! Otwierać! Zakute łby ruszcie grube dupska i otwórzcie te cholerne wrota! Jesteśmy wysłannikami ze stolicy z papierami od Świętego Ojczulka.
Stałem i czekałem na reakcje , ale im dużej czekałem tym bardziej krew się we mnie gotowała taki już zemnie niecierpliwy człowiek.
Edytowane przez Foximus dnia 20-11-2010 23:50
Wyznawca Rathmy Siewca Grozy
Co Ma Być To Będzie! Niebo i Tak Znajde Wszędzie!


uni114.ogame.pl/cdn/img/invitebanner.png
 
www.jpiekara.tk e-mail
QoTheGreat
Gniewomir

Nareszcie będę mógł się napić zimnego piwa. Mam już dość tej podróży, cały czas musiałem obserwować tego łotrzyka Dominica. Widziałem jak wpatrywał się w kosztowności mojego pana.
I co będziemy tak czekać aż nam z łaski swojej otworzą?! - Powiedziałem do towarzyszy. Czuje jak siodło wrzyna się coraz mocniej w tylną część ciała. Zeskoczyłem z rumaka, rozprostowałem się, przeciągnąłem i podszedłem pod bramę. Brama była solidnie okuta. Zawiasy porządne. Ale cóż to? Blokady na zawiasach są doszczętnie przerdzewiałe. Gdyby się mocno zaprzeć mógłbym zdjąć bramę z zawiasów.
- Panie. Będziemy tak czekać aż nam otworzą? Czy sami utorujemy sobie drogę?
Edytowane przez QoTheGreat dnia 21-11-2010 11:48
 
7002786
vekk
Nicolas

Słysząc słowa strażnika zaśmiałem się w duchu. Niejednokrotnie miałem już doczynienia z tymi szumowinami ze Stolicy Apostolskiej.
-Niech te scierwa przedstawią stosowne dokumenty, wezwij kanceliste niech je przejży. Musimy grać na czas panowie, proponuje powiadomić Hez-hezron i szykować się do walki. Co wy na to?
Nigdy nie pozwolę objąc władzy nademną jakiemuś klesze, prędzej wytnę w pień zarówno jego jak i całą jego świtę.
Edytowane przez vekk dnia 21-11-2010 14:18
 
SkillZ
Raven

Podniosłem kufel do ust i pociągnąłem solidny łyk. Panowie- powiedziałem po uprzednim wytarciu ust rękawem- Proponuję zebrać drużynę z ludzi, którzy chętnie zobaczą dodatkową monetę na dnie swojej kiesy i udać się na powitanie zacnych gości - nałożyłem sobie następną porcję mięsa - Niech wiedzą, kto jest kim w tej mieścinie.
 
rutran
Cortez

Poprawiłem się, na siodle, Wielodniowa podróż odbiła się na mnie, marzyłem wyłącznie o kąpieli i kuflu chłodnego piwa.
Słysząc nawoływania towarzyszy postanowił wpłynąć na rozwój wypadków i rzekł tylko: - Bartku, cóż czynić mamy, wszak grzech śmiertelny popełniają zamykając bramy przed wysłannikiem Naszego najjaśniejszego papieża.
 
e-mail
darthrasta
Skalpel

Bracie...- Już chciałem zacząć namawiać mego współtowarzysza aby pójść do gospody i napić
się tutejszego wina. Gdy doszły do mych uszu z za bramy jakieś wołania, lecz nie w mowie łagodnej miłej naszemu panu, ale pełnej chamstwa jak u jakiś zbójców i pał- może schowamy się gdzieś tutaj w jakimś zaułku i zobaczmy cóż to za ludzie odwiedzają to zapuszczone miasteczko. Powiedziałem wiedząc że mogą to być rzeczywiście osoby bez najmniejszego dla nas znaczenia, zwyczajne chamy i złodziejaszki jakich nasz świat jest pełen.
Edytowane przez darthrasta dnia 22-11-2010 17:53
Ciemność zawsze zwycięża, ponieważ jest wszędzie.Jest w drewnie płonącym w kominku i w kociołku zawieszonym
nad ogniem; jest pod twoim fotelem, pod stołem i pod pościelą, która leży na twoim łóżku. Wyjdź w słoneczny dzień, a ciemność będzie ci towarzyszyć, uwiązana do podeszew twoich stóp. Najaśniejsze światło rzuca najmroczniejszy cień.
 
e-mail 34304136
Anielica
Victus

Moje myśli szybowały wysoko, gdyż musiałem podjąć w końcu jakąś decyzję, co do naszej misji w tym opuszczonym przez Boga miejscu. Jednakże nie dane mi było dojść do jakiejkolwiek konkluzji, gdyż mój współbrat wyrwał mnie nagle z tego głębokiego zamyślenia. Chwilę przysłuchiwałem się jakimś tępym jegomościom walących w bramę do miasta, po czym przyznałem Skalpelowi rację - Dobrze radzisz bracie, chociaż nie waż się twierdzić, że się schowamy. Nie jesteśmy wszak jakimiś tchórzliwymi stworzeniami. Po prostu poobserwujmy bieg wydarzeń nie rzucając się w oczy, gdyż nasza misja wymaga roztropności. Tak też uczyniliśmy, skrywając się w podcieniach pobliskiej kamienicy i czekając na ujawnienie się przybyszów.
 
Lucyfer
LUCYFER

-Zgadzam się z wami, nie możemy pozwolić, by jakiś klecha zaczął się rządzić w Gaben - zamyślił się. - Wezwij księżulka, a my pokażemy mu jak ucieszyła nas jego wizyta - dodał zwracając się do strażnika.
Edytowane przez Foximus dnia 24-11-2010 10:52
In my life, I decide and it turns me on
How I am, how I life, who I love...
 
e-mail 26416466
vekk
Nicolas


Sięgnąłem do kaftana po kiese. Wydzielilem rowno 2 dukaty w srebrnikach.
-A wiec postanowione, idziemy przywitac gosci.
Odwrociłem się w stronę strażnika
Masz tutaj dwa dukaty, znajdz nam dziesieciu takich, którzy chcieli by udowodnic swoje oddanie Świętemu Officjum walcząc i ginąc za nie. Zapewnij ich, że jeśli się nam przysłużą, nie minie ich nagroda.
Zamyśliłem się przez chwile patrząc na obrzydliwy sposób w jaki Raven mielił jedzenie w swojej paszczy, mlaskajac przy tym niezmiernie głośno.
Przyprowadź ochotników pod bramę, tam się z nimi spotkamy. Towarzysze, czas wyruszać niprawdaż?
Edytowane przez Foximus dnia 24-11-2010 10:54
 
SkillZ
Raven

Jasne!-wstałem i założyłem płaszcz-Całe to miasto należy do nas!Mówiąc to machnąłem ręką w celu podkreślenia wagi mych słów, przez co zawartość miski z żurawinowym sosem znalazła się na spodniach Nicolasa. Chwyciłem swój miecz i kuszę, a następnie dziarskim krokiem ruszyłem w kierunku drzwi.
Edytowane przez SkillZ dnia 24-11-2010 15:56
 
Lucyfer
Lucyfer

- Ruszajmy. - Wstałem i patrząc na moich towarzyszy sprawdziłem czy mam miecz przy pasie.
Edytowane przez Lucyfer dnia 25-11-2010 08:02
In my life, I decide and it turns me on
How I am, how I life, who I love...
 
e-mail 26416466
Foximus
Rozdział 2
"Ukryte Zło"


"Skalpel", Victus



Ukryci w cieniu, niczym zjawy czekacie na rozwój wydarzeń. W powietrzu unosi się dziwny zapach dymu oraz siarki, czujecie ze coś nadciąga, ale nie wiecie, co lecz jedno jest pewne nic dobrego.
Po kilku pacierzach widzicie strażnika biegnącego ku bramie. Dobiega do bramy wyciąga rękę do zasuwy zamka i zastyga bez ruchu, niczym pionek na szachownicy.
Teraz już wiecie ze siły nieczyste są blisko, wyczuwacie to każdą komórką swojego ciała.


Nicolas, Raven, "Lucyfer"



Żadnemu z was nie chciało się ruszyć zada by przywitać dostojnika kościelnego. Rozkazaliście strażnikowi by sprowadził wam posiłki w postaci osiłków chcących obciążyć swoją kiesę.
Strażnik nie miał z wykonaniem rozkazu najmniejszych problemów już po dwóch pacierzach wrócił z pięcioma osiłkami. Byli to dobrze zbudowani najemnicy znający się na swoim fachu sądząc po ilości blizn na ich twarzach. Może nie wyglądali zbyt błyskotliwie, lecz wam ich intelekt nie był do niczego potrzebny.
Teraz jest was dziewięciu, kończycie posiłek i przygotowujecie się na przyjęcie nieproszonych gości.
- Wezwij księżulka, a my pokażemy mu jak ucieszyła nas jego wizyta. Powiedział "Lucyfer" do strażnika.
-Tak się stanie panie. Strażnik odwrócił się i wyszedł z mina przerażenia na twarzy.
Po chwili do izby wszedł kancelista, ukłonił się grzecznie, po czym przemówił.
-Panowie wzywali?Wyjaśniliście mu ze będzie wam potrzebny i by zajął miejsce za wami pod ścianą, tak tez uczynił.


"Narcyz", Gniewomir, Cortez, Gerhard, Dominic



Głosy za brama ucichły. Czekacie na jakiś odzew waszych wołań, ale nic się nie dzieje. Wasze oczy były skierowane na "Narcyza", który milcząc siedział na koniu wpatrując się w bramę. Pytania w jego stronę uchodziły bokiem nie doczekując się odpowiedzi. Nagle stało się coś, czego żaden z was się nie spodziewał, "Narcyz" zsuwa się z siodła i pada twarzą w błoto nadal pozostając bez ruchu. Patrzycie na niego z przerażeniem, gdy za pleców dobiegają was słowa.
- Jego koniec jest bliski wasz, rózniez jeżeli nie odjedziecie i nie zapomnicie o całej sprawie!
Wiem, po co przybyliście, lecz jest już za późno! Legion powstał, kres waszego świata jest bliski.
Jam jest Szejbal dowódca hordy potępionych, pan zarazy, żniwiarz dusz! Ukłońcie się a ocalicie swoje dusze! Inaczej zginiecie w mękach!
Patrzycie w stronę, z której dobiegał przerażający głos, we mgle dostrzegacie zarys sylwetki zbyt wielkiej by był to człowiek a nawet jeździec na koniu. Tylko żółte złowrogie ślepia błyszczą w mroku, w powietrzu wyczuwacie woń siarki. Mgła pojawiła się tak gwałtownie ze wasza widoczność ograniczyła się do kilku metrów. Stoicie plecami do wrót, wpatrzeniu w białą otchłań przygotowani na najgorsze.

1.bp.blogspot.com/_rVVy28n1AZc/R9BlhKf6j8I/AAAAAAAAAEo/-_mtmBI7WVQ/s400/P6240001.JPG


Podpowiedzi


"Skalpel, Victus" - Możecie otworzyć sami bramę i wpuścić przybyszów jak również udać się do siedziby inkwizytorów i powiedzieć o siłach nieczystych, które ujawniły swą moc przy bramie. Dalsze czekanie tez by to był jakiś plan lub inne rozwiązanie "Wolna Droga Nie Zawsze Jest Przejezdna!"

Nicolas, Ravel, "Lucyfer"- Co do was zacni panowie, możecie napisać jak przygotowujecie się na przyjęcie gości bądź tez zebrać ludzi i podążyć do bramy. Dobra decyzja Nie jest Zła!

"Narcyz", Gniewomir, Cortez, Dominic, Gerhard- Was towarzysze a raczej nas czeka pierwsze starcie z demonem. Jeśli ktoś pamięta, jaka naturę maja demony może spróbować potyczki słownej, lecz jeśli źle ją rozegra cała drużyna będzie w tarapatach. Można użyć podstępu, ale jakiego to już wam nie powiem. Równie dobrze możecie rzucić się na niego z bronią, ale czy na pewno? Ucieczka tez jest pewnym rozwiązaniem. A może macie inny plan...


Powodzenia

Edytowane przez Foximus dnia 06-12-2010 12:46
Wyznawca Rathmy Siewca Grozy
Co Ma Być To Będzie! Niebo i Tak Znajde Wszędzie!


uni114.ogame.pl/cdn/img/invitebanner.png
 
www.jpiekara.tk e-mail
Foximus
www.osnn.net/customavatars/avatar46_28.gif
Dominic

Stoję przed bramą wkurzony jak nigdy. Kątem oka dostrzegam Gniewomira, który stał niedaleko mnie. Duży barczysty przygłup, sługus, jeszcze większych idiotów niż on sam - pomyślałem.
Miałem znów krzyknąć by nam otwarli, gdy przerwał mi huk, instynktownie się odwróciłem i zobaczyłem ze nasz świętoszek leży bez ruchu w błocie.
-Co do licha! Popatrzyłem na towarzyszy na ich twarzach rysowało się przerażenie.
Głos, jaki dobiegł nas z mgły sprawił ze ciarki przeszły mi po plecach.
Był to demon, po jego wypowiedzi stwierdziłem ze raczej nie unikniemy walki.
Umierać za tych tutaj, nigdy w życiu! - Powiedziałem sam do siebie tak cicho by nikt mnie nie usłyszał. Stałem najbliżej wrót wszyscy inni byli przede mną , po cichu zacząłem się wycofywać. Gdy oddaliłem się na tyle by mgła mnie ukryła w swym płaszczu, zostawiając towarzyszy za plecami pobiegłem wzdłuż murów miasta.
- Jesteś tchórzem, Dominicu, ale lepiej być żywym tchórzem niż martwym! - Powiedziałem do siebie biegnąc wzdłuż murów.
Edytowane przez Foximus dnia 27-11-2010 12:43
Wyznawca Rathmy Siewca Grozy
Co Ma Być To Będzie! Niebo i Tak Znajde Wszędzie!


uni114.ogame.pl/cdn/img/invitebanner.png
 
www.jpiekara.tk e-mail
Anielica
Victus

Minęły już dwa pacierze, a odźwiernego wciąż nie było widać ani słychać. Rzekłem więc poirytowanym tonem - W Amszilas byłoby to nie do pomyślenia, żeby przy wrotach nie było odźwiernego. Gdyby to ode mnie zależało, to tutejszego kazałbym zatknąć na szczyt bramy z gołym tyłkiem, żeby wszyscy mogli podziwiać, jaka z niego dupa wołowa. Kończąc zdanie złapałem szybkim ruchem ręki tłustą muchę, która namolnie bzyczała mi koło ucha. Jednakże szybko powróciłem do modlitewnej pozycji, gdyż usłyszałem jakiś hałas w pobliżu. Był to nieszczęsny odźwierny, który biegł jak na złamanie karku. Jednakże ku mojemu zdziwieniu nie zdążył otworzyć bramy, lecz padł jak martwy. Po chwili zrozumiałem co się stało - była to sprawka demona, który raczył się nawet przedstawić gromadce przyjezdnych.- Bracie, twoje umiejętności mogą się okazać wkrótce bardzo pomocne. Jednak najpierw powinniśmy udać się do naszych kochanych Ikwizytorów po pomoc. - rzekłem do Skalpela, słowo pomoc wypowiadając z lekkim przekąsem - Zobaczymy wtedy czy zasługują na swoje miano.
Edytowane przez Anielica dnia 30-11-2010 20:18
 
darthrasta
Skalpel

- W Amszilas może odźwierny by był, ale kazał by ci odmawiać tysiąc razy "Chwałę Zstąpienia", 5 tysięcy razy "Wierzę w Boga" i 10 tysięcy razy "Ojcze nasz" po tym byś i tak bratu musiał zaśpiewać "Jeruzalem, och niewierne Jeruzalem" a wpuścił by cie dopiero dnia następnego. Oczywiście nie mówiąc nic złego o naszym czcigodnym bracie zajmującym się otwieraniem bramy, ani o samym klasztorze, w końcu prawdziwie wierny człowiek powinien być cierpliwy, a nie tylko narzekać na to że odźwierny nie otwiera bramy i mówić o tym co by mu się zrobiło jako jego przełożony. Nagle zauważyłem że brat złapał jakąś muchę, którą się bawił. Gdy nagle usłyszałem, że demon, stoi u bram miasta i rozmawia z tamtymi ludźmi. - Bracie myślę że powinniśmy pójść po Inkwizycję, choć myślę, że sam bez najmniejszego problemu rozprawię się z demonem który zamiast od razu zabić rozmawia z jakąś hołotą bez honoru. Powiedziałem przechwalając się, gdyż wiedziałem że wcale nie tak prosto byłoby mi wypędzić demona, ewentualnie zadałbym mu tylko nie wyobrażalny ból który by go tylko rozwścieczył. W tym wypadku pewna była tylko inkwizycja, lecz w tym mieście nie byłem pewien czy są oni ode mnie lepsi.
Edytowane przez darthrasta dnia 28-11-2010 14:41
Ciemność zawsze zwycięża, ponieważ jest wszędzie.Jest w drewnie płonącym w kominku i w kociołku zawieszonym
nad ogniem; jest pod twoim fotelem, pod stołem i pod pościelą, która leży na twoim łóżku. Wyjdź w słoneczny dzień, a ciemność będzie ci towarzyszyć, uwiązana do podeszew twoich stóp. Najaśniejsze światło rzuca najmroczniejszy cień.
 
e-mail 34304136
vekk
Nicolas

Podnioslem sie z miejsca i zabrałem niezbędne rzeczy.
-Ruszajmy!
Mówiąc te słowa miałem dziwne przekonanie iż już kiedyś to robiłem...
Skierowałem się do wyjścia.
 
Lucyfer
Lucyfer

Bez słowa podniosłem się i ruszyłem za Nicolasem.
In my life, I decide and it turns me on
How I am, how I life, who I love...
 
e-mail 26416466
SkillZ
Raven

Zbiegłem po schodach, następnie przez zagraconą sień skierowałem się do drzwi wyjściowych. Otworzyłem je wpuszczając do dusznego od zapachu smażonego mięsiwa pomieszczenia powiew świeżego powietrza. Wyszedłem na dwór bacznie się rozglądając.
Edytowane przez SkillZ dnia 30-11-2010 17:56
 
QoTheGreat
Gniewomir
Czuję narastający niepokój. Widzę jak mgła zaczyna się podnosić i otulać nas jak jakiś wąż atakujący myszkę. Ciarki przeszły mi po plecach. - ?le się dzieje... powiedziałem cicho. Podszedłem sprawdzić stan miecza uwiązanego przy siodle. Długi wielki miecz solidnie wykonany był cały czas na swoim miejscu. Z drugiej strony zwisał wielki topór. Przydawał się nie tylko do cięcia głów ale także do rąbania drzewa. Wielce przydatny w długich podróżach. Obejrzałem się dookoła. Mgła była już na tyle gęsta że nie można było nic zobaczyć na dziesięć kroków. Narcyz! Nie siedź jak kołek zrób coś by nas wpuścili. Gdy wypowiedziałem te zdanie zobaczyłem Narcyza opadającego jak kołek na ziemię. Na mojej twarzy rysowało się wielkie zdziwienie. Dobiegł nas dziwny dźwięk który później zaczął się przeradzać w głos. Demoniczny głos. Zobaczyliśmy w mgle wielką sylwetkę demona. Chwyciłem za miecz i ze świstem wyjąłem go z pochwy. Demon mówił do nas powoli wzbudzając coraz to większe przerażenie. Co dziwne konie stały spokojnie jak wcześniej. Odwróciłem się do towarzyszy. Dominica już nie było. Reszta stała przerażona wpatrując się we mgłę.
 
7002786
Przejdź do forum:
Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi Ostatni post
"Reanimacja" forum! O naszym forum 14 11-08-2012 11:10
Akcja "Dodaj Cytat" O naszym forum 2 31-07-2012 22:53
RPG "KRWAWY MESJASZ" GRA RPG 42 03-03-2012 21:39
Karta Postaci " KRWAWY MESIASZ RPG 1 23-01-2012 20:41
Sesje RPG- W co gracie? Gry 3 16-01-2012 07:54